Wpisy z tagami ‘muszelki’
Tak naprawdę zaczęłam od drewnianych zakładek, ale te dwie pierwsze, które ozdobiłam zupełnie mi się nie udały i nie zamierzam ich nikomu pokazywać.
Najważniejszym problemem była zastosowana w nich farba i nabyte doświadczenie, że plakatówek do dekupażu po prostu się nie używa.
Pierwszą z większych (dla mnie) rzeczy było drewniane pudełko, kiedyś znalezione na strychu, które straszyło mnie swoich wyglądem zewnętrznym.
Nie mam zdjęć „przed” – musi więc wystarczyć zapewnienie, że po zeszlifowaniu trzech warstw starej farby (w garażu, ale i tak tonęliśmy w pyle) ukazało się moim oczom zwykłe drewniane pudełko.
Potem poszła farba podkładowa (dwie warstwy), farba z kolorem, właściwy dekupaż, a potem nieokreślona ilość warstw lakieru.
Pudełko było w założeniu dla mnie – nie przeszkadzają mi więc widoczne niedociągnięcia – tym bardziej, że nie miałam wtedy nawet odpowiedniego pędzla do dekupażu.
Po tym przydługim wstępie – oto jest – moje pudełko na drobiazgi.






